Drukuj

Refleksje po spektaklu "Stacyjka Zdrój" w Teatrze Ateneum


Pełna nadziei na spełnienie śmiem twierdzić, że wraz z mężem wypracowujemy nową tradycję w naszej rodzinie...
Tę nową tradycję kultywujemy w początkach grudnia od ubiegłego roku, kiedy dane nam było uczestniczyć w spektaklu "Słoneczni chłopcy" w warszawskim Teatrze Powszechnym oraz z wielkimi emocjami przeżyć inaugurację świątecznej iluminacji stolicy.
A w sobotę, 12 grudnia 2009 r., dzięki Gminnemu Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie i panu Jerzemu Świtkowi, po raz kolejny zasmakowaliśmy w teatralnej uczcie. Był nią wyśmienity spektakl "Stacyjka Zdrój" w Teatrze Ateneum.
Plejada znanych i mniej znanych, ale znakomitych aktorów, świetne teksty Andrzeja Poniedzielskiego, ponadczasowo piękne piosenki Kabaretu Starszych Panów sprawiły, że naszą obecność na Stacyjce Zdrój chcielibyśmy przedłużać do granic niemożliwości...
Spektakl w Teatrze Ateneum to muzyczne przedstawienie z piosenkami Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory oraz specjalnie napisana do tego przedstawienia liryczna i pobudzająca do wcale poważnej refleksji fabuła - spoiwo Andrzeja Poniedzielskiego. Tytułowa "Stacyjka Zdrój" jest ostatnią już stacją, na której wysiada człowiek z pociągu. Ale nie jest to typowa stacja i nie jest to typowy pociąg. Ta stacja symbolizuje koniec człowieczego bytowania tu, na ziemi, a pociąg przewozi swoich pasażerów po zakończeniu ich życia do innego, wiecznego świata. Wiszący na centralnej ścianie zegar nie wskazuje czasu, nie ma nawet wskazówek, bo nie są potrzebne. Ta rzeczywistość jest poza czasem. Pasażerowie, przyjeżdżając na tę końcową stację, nie są jeszcze przystosowani do bytowania po drugiej stronie życia, nie bardzo wiedzą, gdzie się znaleźli, więc na początek potrzebują pomocy, ukierunkowania, w którą stronę pójść. W tej mierze służy im pomocą YouPiter (Krzysztof Tyniec), gospodarz owej stacyjki. Ale głównym przewodnikiem podróżnych jest Poeta Smutku, który ma im ułatwić zrozumienie nowej sytuacji. Andrzej Poniedzielski w tej roli jest nie do zastąpienia.
Zresztą wszyscy, cały zespół, są świetni, a kilka scen szczególnie wybija się na czoło, jak choćby duet Dorota Nowakowska (Hrabina Hrrr) i Artur Barciś (Strażak Dogaszacz) w piosence "Ty nie odmawiaj mi" czy Dorota Nowakowska w piosence "List" z muzyką Chopina albo Krystyna Tkacz doskonale interpretująca "Balladę o doktorze Praszczadku" oraz piosenkę "Zosia i ułani" z niemym, ale jakże zabawnym towarzyszeniem Andrzeja Poniedzielskiego, także Magdalena Zawadzka w piosenkach "Porucznik Czartogromski" i - już w innym, poważnym klimacie - "Jak zatrzymać chwilę". Świetny Piotr Fronczewski w roli Prezesa Omegi oraz jako niby od niechcenia wykonujący na zakończenie piosenkę "Herbatka".
Spektakl, który w ten grudniowy wieczór mieliśmy przyjemność obejrzeć, niesie piękne i poważne przesłanie: to, co robimy tu, na ziemi, pracuje na naszą pozycję tam, w zaświatach. A tam, po kwarantannie na Stacyjce Zdrój, jest czas i miejsce na wieczny spokój, wyciszenie, nawet na nadrobienie zaległości w miłości...
Patrząc na pomysł wyjazdów do stołecznych teatrów twierdzę, że niewątpliwymi atutami tych grudniowych pobytów w stolicy jest, obok znakomicie wybranego przez pana Świtka repertuaru, również możliwość bezpośredniego, osobistego spotkania z aktorami, rozmowy z nimi, porównania naszego telewizyjnego wyobrażenia o celebrytach z ich rzeczywistym wizerunkiem. Mamy również możliwość podziwiania Warszawy przedświątecznej, ubranej w girlandy świateł i kolorów, odwiedzenia muzeów, zrobienia zakupów...
A ponadto mimo mroźnej, zimowej aury zarówno w czasie podróży do stolicy, jak i pobytu w niej, wśród uczestników wyjazdu panuje atmosfera ciepła i życzliwości. Faktycznie to zasługa organizatora, który swym wewnętrznym spokojem, taktem, kulturą i osobistym urokiem oddziałuje na wszystkich, którzy skorzystali z zaproszenia wyjazdu do Warszawy.
Coś, co sprawia nam radość, co nas duchowo wzmacnia i ubogaca, pragniemy kultywować. Dlatego już dzisiaj cieszę się na kolejny grudzień, kolejny spektakl, kolejną inicjatywę Gminnego Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie i na kolejny nasz wyjazd na dobry, teatralny spektakl.

 

Beata Mazur